Nocny rajd do Palmir

Jedenastoosobowa grupa ruszyła w tym roku na cmentarz w Palmirach, aby oddać hołd Polakom, głównie Warszawiakom zamordowanym przez hitlerowców w czasie II wojny światowej. Była to grupa bardzo silna, zdyscyplinowana, potrafiąca trzymać tempo średniej 17 km/h, przez ponad 50 km.
Jak zwykle w Lasku Młocińskim było ognisko z kiełbaskami, z gitarą i śpiewem. Towarzystwo cyklistów okazało się być miłośnikami szant, ponieważ najdonioślej i najgłośniej wychodziły „Morskie opowieści”. Ognisko udoskonaliły pokazy naturalnych fajerwerków w postaci spadającej i spalającej się w atmosferze ziemskiej asteroidy. Widok przecudowny, można go obejrzeć teraz na YT, ale my chwalimy się, że widzieliśmy na żywo. Oczywiście pokaz asteroidalny był perfidnie zaplanowany, nawet ognisko było ustawione w taki sposób, aby przelot ciała niebieskiego był jak najlepiej widoczny. Kto wtedy siedział w domu i nie widział asteroidy na żywo, niechaj żałuje!!!
Po ognisku w 1,5h byliśmy na cmentarzu, gdzie zapaliliśmy znicze, wysłuchaliśmy historii związanej z cmentarzem i uzupełniliśmy płyny głównie cieplutką herbatką z cytrynką. Spotkaliśmy dużo grup, które podobnie jak my, zgodnie z wieloletnią tradycją, najczęściej wynikającą z harcerskiej działalności, odwiedzają co roku Palmiry. Wśród tych grup głównie pieszych, byli również cykliści, okazało się, że w jednej z nich był absolwent naszego Gimnazjum, dziś już zaawansowany student. Trzeba koniecznie jeszcze wspomnieć o pogodzie. Niebo gwiaździste, ale temperatura wysoka jak na tę porę roku i jak na ostatnie mroźne noce. Całe 8 stopni utrzymywało się dość długo. Najniższa temperatura jaką mieliśmy to 3 stopnie. Przez większość rajdu prawie nie wiało co pozytywnie wpływało na komfort jazdy i zadowolenie uczestników, czego dowodem jest fakt, że nikt nie zasnął podczas jazdy rowerem, ba nawet w metrze (oprócz P. Agnieszki) nie trzeba było nikogo wyciągać z ramion Morfeusza. Sukcesem oczywiście był fakt, że wszyscy dotarli do celu cali i zdrowi, że nie było żadnych awarii i że wszyscy wrócili zadowoleni i w świetnych humorach. Dziękujemy Tacie Karoliny Majewskiej, który jechał z nami na rowerze i wspierał w pilnowaniu bezpieczeństwa jazdy .
Serdeczne podziękowania dla Pana Marcina Taty Marty Sadlej 3B, który zabezpieczał wyjazd od strony ogniskowej, kiełbaskowej, ciasteczkowej, termosowo-herbatowej, jabłkowej, gitarowej i technicznej. Kilka słów na cmentarzu w Palmirach, to również autorstwo i wykonanie Pana Marcina. DZIĘKUJEMY!!!
W tym roku w Palmirach byli:
Basia Stec
Kamila Zadrożna
Karolina Majewska
Marta Sadlej
Gabrysia Juszczuk
Piotr Radziszewski
Maks Rosa


p1.JPG p2.JPG p3.JPG p4.JPG p5.JPG