Janówek

Kolejna wycieczka rowerowa w sezonie szkolnym 2015/2016 odbyła się w Gminie Wieliszew. Jest to również kolejna wycieczka w historii naszych wyjazdów w te tereny. Bynajmniej nie dlatego, że nie mamy gdzie jeździć, ale Gmina Wieliszew jest tak piękna rowerowo, ma tyle szklaków rowerowych, które są tak urozmaicone i ciekawe, że pewnie jeszcze nie raz tam pojedziemy. Piękne trasy nad samą Narwią, sporo tras w lesie, i piaszczystych wyrypiastych i z szerokimi dobrze utwardzonymi drogami. Jest też dużo asfaltu, ale takiego spokojnego z bardzo małym ruchem samochodów, więc jedzie się naprawdę komfortowo. Pogoda dziwna i ciekawa, bo mimo słońca w zasadzie na całej trasie, wietrznie i zimno. Rano było trochę na minusie. Odstraszyło to kilkoro uczestników, ale i tak było nas 13 osób. Jak zwykle cieszy nas frekwencja i fakt, że z każdym rokiem przybywa chętnych do wyjazdów rowerowych, do tego stopnia, że mamy czasami nadkomplet i musimy zapisywać zainteresowanych na listę rezerwową. Wyruszaliśmy wcześnie jak na nasze wycieczki, bo zbiórka była o 8 pod szkołą. Dojechaliśmy do Dworca Centralnego, stamtąd S3 do Legionowa. Podróż bardzo komfortowa, w niedzielę o tej porze w pociągu pojedyncze osoby, wygodne miejsca siedzące, miejsca na rowery aż za dużo. Z Legionowa szeroką utwardzoną drogą leśną jedziemy do Skrzeszewa potem trochę piachu, ale wszyscy dają radę. Następna miejscowość to Topolin i trochę asfaltu. Postój nad Narwią, krótki odpoczynek, kawka, herbatka z termosów, kanapeczki i ruszamy łąkami do Krubina. Trasa jest oznakowana, dość prosta, więc co jakiś czas wypuszczają się zawodowcy, bo tempo dla niektórych nieco za słabe. Grupa jest tak szybka i sprawna, że do Janówka Pierwszego wjeżdżamy godzinę wcześniej niż było w planie. Dzięki temu możemy zwiedzić oba Forty XVII i IV. Pierwszy bardzo ciekawy, bo zniszczony, dzięki czemu można sobie zrobić parkur, przeskakując ze skały na głazy. Jest kilka tuneli nieźle zachowanych, generalnie wszystkim się podoba. Zwiedzamy również dużo lepiej zachowany Fort IV, po którym oprowadza nas mieszkaniec Janówka Pierwszego, uczeń Gim na Twardej Jakub Ślubowski. Teren bardzo fajny z możliwością zorganizowania ogniska i pewnie kiedyś tak zrobimy, że zamiast kanapeczek weźmiemy pęto kiełbasy i upieczemy sobie na żywym ogniu. Powrót na dworzec w Legionowie, ciężki, pod wiatr w zimnie, z niewielkim , ale jednak zmęczeniem (35 km już wtedy w nogach). Droga dość monotonna, wzdłuż torów, urozmaicona jedynie tym , że każdy maszynista mijanego pociągu pozdrawiał nas głośnym trąbnięciem syreny. Największą atrakcją wyjazdu okazały się jednak spotkane na wysokości Chotomowa kozy. Mama z córeczką pasły się przy torach. Niektórzy próbowali kozę wziąć za rogi, ale na szczęście się nie udało. Przejechaliśmy ponad 40 km, zajęło nam to z kilkoma długimi postojami 5h, także uważam, że tempo było całkiem całkiem. Zapraszamy do brania udziału w naszych wyjazdach, po terenach podwarszawskich. Sezonu rowerowego w tym roku kalendarzowym jeszcze nie kończymy, ponieważ starym zwyczajem na przełomie października i listopada jedziemy do Palmir ze zniczami, aby uczcić pamięć zamordowanych tam podczas II wojny światowej Polaków. Zgłoszenia na ten wyjazd już przyjmujemy, ale o udziale w niej nie decyduje kolejność zgłoszeń. Jest to rajd nocny, trasa ponad 60 km, dlatego mogą jechać osoby, które rowerowo dobrze znamy i wiemy, że sobie poradzą. ZAPRASZAMY!!!
j1.JPG j2.JPG j3.JPG j4.JPG j5.JPG j6.JPG j7.JPG j8.JPG j9.JPG j10.JPG j11.JPG